sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 23 : Nie daję rady..

Usiadłam na podłodze i oparłam się o blat . Zaczęłam mocno płakać . Ja i Harry? What the fuck ? Myślę , że już do siebie nie wrócimy , temu beczę . Nagle do kuchni przyszedł Francisco .
-Emily , nie płacz .
-Ja już nie daję sobie rady ...
-Ej , dasz radę ... zapomnij o wszystkich złych momentach i ... pokaż ludziom , którzy cię skrzywdzili , że nie dasz sobą pomiatać . No .. wierzę w ciebie . No , wstawaj .
-Muszę ci to powiedzieć . Ostatnio nie miałam w ogóle wsparcia . Jestem na okrągło samotna . Od kiedy cię spotkałam ... - nagle on zaczął mnie całować . Odwzajemniłam to i to bardzo . Przytuliłam się do niego .
-Kocham cię . - powiedział .
-Tak szybko ? - uśmiechnęłam się .
-Przy tobie to możliwe . 
- Hmm ... ja ciebie też . Ale w moim życiu jest jeszcze jedna osoba ...
-Która cię skrzywdziła .
-Masz rację . Myślę , że już nie wybaczę . Dobra koniec tematu . Możesz już jeść . Ja zaraz wrócę . Idę zobaczyć , czy Maya się obudziła . Poszłam do jej pokoju . Już wyciągała ręce aby ją wziąć . Cieszyłam się , że ją mam . A co z Frankiem ? Czas pokaże ...


2 tygodnie pózniej .
Choć czujemy coś do siebie z F . jeszcze ze sobą nie jesteśmy . O musiał wyjechać do Meksyku na pokaz mody . Rozumiem to , ja też niedługo nie będę mieć czasu , bo wracam na studia na 2 lata . Niestety , będę musiała oddawać córeczkę do przedszkola . Dzisiaj jest ten dzień . Lecę z Mayą do Szwecji , do Kate . W końcu się zobaczymy . Kiedy wynosiłam walizki moje serce stanęło .
-Co tu robisz dupku ? -spytałam nadal zszokowana 
-Emily ... ja wiem że nie wybaczysz mi pewnie , ale ...
-Tak , masz stuprocentową rację . Kocham cię , owszem , ale nie potrafię z tobą być .. Ból pomaga mi zapominać o tobie coraz bardziej i bardziej .
-Wiesz , że nie zrobiłem tego specjalnie . Spierdoliłem wszystko stając się sławny . Proszę cię .. jak przestaniesz mnie już kochać ... daj mi znak . Jak nadal będziesz kochać ... jak w liście ... wybacz mi .
-Wiesz , że tak będzie . Nie potrafię o tobie zapomnieć . A teraz wybacz , Harry . Wyjeżdżam .
-Gdzie ? Chciałbym jeszcze zobaczyć Mayę ... - nagle jeszcze bardziej posmutniał .
-Śpi u siebie w pokoju . Idz do niej .
-Ok .
On poszedł a ja zostałam . Nie chciałam się rozklejać . Miałam być twarda i stanowcza .. a wyszło jak zwykle to samo . No ale po co ukrywać prawdę ? Kocham go . Bardzo . Po 20 minutach wyszedł.
-Dobrze Em .. będę lecieć . Jutro lecę do Hiszpanii na koncert . Chciałbym z tobą jeszcze pogadać , ale muszę iść . Do zobaczenia .
I odszedł ... Zastanowiłam się chwilę .. nagle zaczęłam za nim gonić . Mocno go przytuliłam . 
-Nie potrafię żyć bez ciebie Harry ... mimo tych złych sytuacji nie umiem spędzić dnia bez wspomnień o tobie . Pocałował mnie lekko i powiedział :
Idz już i nie rozglądaj się za mną ... to nam utrudni odejście ... Leć już ...mówiłaś tak , jak się żegnaliśmy . Damy radę .
Jeszcze raz go przytuliłam i poszłam do domu . Zamknęłam drzwi i uroniłam wiele łez . Żyliśmy i żyjemy w kłamstwach . Teraz w moich . Co zrobię z Francisco ? Poszłam po Mayę i udałyśmy się na lotnisko ... Może w Szwecji przemyślę to wszystko ? 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz