poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rozdział 10 : Szczęście mnie opuściło

- Co jest ? - krzyknął Harry i rzucił się na Conora . - Oszalałeś ? Zostaw go , on jest chory ! - warknęłam , odciągając go od Conora . - Jak to ? - spytał oszołomiony . - Mam raka , dupku ! - powiedział wkurzony Conor . Nagle Harry podniósł go i przytulił . - Przepraszam , zachowałem się głupio - powiedział Hazza . - Ja wiem , rozumiem , o taką wspaniałą dziewczynę każdy byłby zazdrosny . - uśmiechnął się Conor . Posiedzieliśmy trochę u niego , poszukaliśmy jakiś klinik , pożegnaliśmy się i poszliśmy . Pochodziliśmy po parku w ciszy ... widać było , że Hazzie to pasuje . Naglę przerwałam ciszę :
- Wybrałeś już kierunek ? Musimy wpłacić zaliczki
- Dobrze , jeszcze nie wiem
- Ale już niedługo koniec wakacji . Nie myślisz o swej przyszłości ?
- Tak . - Nagle zbliżył się do mnie . - Myślę o nas , o naszych kłótniach , romantycznych chwilach , o gromadce dzieci , o wnukach , o starości , o wszystkim co związane z tobą .
Pocałowałam go delikatnie i poszliśmy do mojej willi .
- Może pójdziemy na melanż ? Trzeba korzystać z życia , nie zamartwiać się - Zaproponował mój chłopak .
Zgodziłam się on poszedł się przyszykować , ja też . Lekko pofalowałam włosy , pomalowałam oczy i ubrałam :http://allegro.pl/asos-34-36-xs-s-sukienka-lekka-koralowa-plecy-uk8-i2403009234.html . Ja chyba nie wytrzymam . Szybciej wyszykowałam się od Hazzy . Lekki szook . Pojechaliśmy moim porsche pod klub . Weszliśmy do klubu i zaczęliśmy melanżyk . O dziwo było dużo moich znajomych . Wypiłam bardzo dużo drinków , Hazza zapewne też . Po kilku tańcach razem , Hazz gdzieś się oddalił . Pod wpływem jakoś zbytnio nie zależało mi by był przy mnie . Zatańczyłam z kilkoma naprawdę przystojnymi facetami . Po 2 godzinach byłam mocno pijana . Zaczęłam szukać Harry'ego . Weszłam do jakiejś klitki i zobaczyłam jakąś blondynę całującą loczka , nie wiem czy to był on . Nagle upadłam na ziemię , zemdlałam .
Harry :
Musiałem oddalić się od Em , aby porozmawiać z Daianą . Weszliśmy do małego pomieszczenia . Zacząłem mówić :
- Więc czego jeszcze chcesz ? Nie mam siły już spełniać twych zachcianek .
- Hazz , przestań . Wróć do mnie , wiem że mnie pragniesz . Zostaw tą dziwkę .
- Ty się w ogóle słyszysz ! Hipokrytka ! Ona jest sto razy od ciebie lepsza
- Nie zdaje mi się , gdybyś ją tak wielbił , kochał nie zdradziłbyś jej .
- Ja nawet nie pamiętam tego zdarzenia ! To pewnie twoja sprawa . Zapamiętaj to sobie : już z tobą nigdy nię będę
- Jesteś tego pewien ? - Nagle rzuciła się na mnie z pocałunkami . Mnie to obrzydzało , więc zacząłem ją odpychać . Zobaczyłem , że do pomieszczenia weszła Emily . Upadła na ziemię i zemdlała . Ugryzłem Daianę i podbiegłem do Emily . Daiana uśmiechnęła się szyderczo i wyszła . Ja próbowałem obudzić Em ale była zbyt pijana . Wziąłem ją na ręce i udaliśmy się do mojego apartamentu . Emily co chwilę mamrotała , że jestem oszustem , krętaczem . Położyłem ją na łóżko i pocałowałem w czoło . Kiedy ona spała , udałem się na balkon i wysłałem smsa Daianie : Teraz przesadziłaś naprawdę . Kiedy skończysz to ? Ja nie mam już siły . Usiadłem na leżaku i rozmyślałem do czego ona jeszcze jest zdolna ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz