Rankiem 21 lipca obudziłam się strasznie obolała . To chyba ten dzień . - Harry ... - szeptałam . On nie reagował . -Harrrrrrrrrryyyyyyyyyy! - krzyknęłam co od razu wyrwało go ze snu . - Co jest ? - pytał ocierając ręką o oko . - Jedziemy do szpitala . To już dzisiaj - uśmiechnęłam się . On pomógł mi się wyszykować , był tak podekscytowany , że nawet swe ciuchy ubierał na odwrót , wszystko robił na opak . Wziął nie te kluczyki do auta . - Z tobą można zwariować . Hazza , ruchy ! - mówiłam głośnym tonem , cała poddenerwowana . Kiedy przyjechaliśmy , już samą jazdą byłam wykończona . Zaczął się poród , co chwilę ze zmęczenia przysypiałam , ale musiałam urodzić moją córeczkę :) O 8.05 nasze kochanie przyszło na świat :
Maya Olivia Styles . Nasze dziecko . Byliśmy wzruszeni , bardzo . Harry nie mógł opanować uczuć . Kiedy wziął ją na ręce pocałował ją , a Mayka leciutko się uśmiechnęła . On płakał , ja płakałam . Poinformowaliśmy nasze rodziny . Wszyscy zlecieli się bardzo szybko . Nie obyło się bez gratulacji , robienia zdjęć , rad naszych mam bla bla bla ... Miałam dość , naprawdę . Mogli sobie już pójść . Już prawie chciałam powyganiać nasze rodzinki . -Na szczęście jutro jedziemy do domu . - Powiedział Harry po odprowadzeniu gości , pocałował mnie i przytulił córeczkę ...
Następnego dnia z ranka już mogliśmy jechać . Pokój Mayi był już skończony :
Jak na razie nie przyjeżdżał . Poradzę sobie . Usiadłam na fotelu z M i wysłałam smsa do Kate : Wczoraj do naszego życia zagościła urocza , ukochana Maya . Proszę , przyjedz brakuje mi ciebie ... Wstałam , nakarmiłam Mayę i położyłam na naszym łóżku koło Hazzy . Zasnęli razem , to był piękny widok . Poszłam się wykąpać a potem położyłam się z moją rodzinką i zasnęłam ...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz