wtorek, 26 czerwca 2012

Rozdział 18 : Jak mam się nie martwić ?

Radzę włączyć to :


http://www.youtube.com/watch?v=4Bdz86MXwlk

Minęło półtora miesiąca ... i on musiał wyjechać . Pojechaliśmy na lotnisko . Na szczęście nie było fanów .. mogliśmy się spokojnie pożegnać .
- Za chwilę mój samolot startuje ..- mówił ze łzami w oczach .
-Pamiętaj ... za  3 miesiące urodziny Mayi .. mam nadzieję , że przyjedziesz przynajmniej na jeden dzień - przytuliłam go .
-Obiecuję ...
-Pamiętaj o mnie o córce ... nie poddawaj się ... mam nadzieję , że będziemy się spotykać - nagle się rozbeczałam i jakbym wpadła w jakiś szał. On mnie strasznie mocno przytulił . Moimi łzami zamoczyłam jego koszulę . Nagle był komunikat , że samolot za moment startuję ...
-Boże , ja nie chcę . - Harry się rozbeczał .. pierwszy raz widzę go w takim stanie .... 
-Damy radę , damy ... - zaczęłam go całować .. nagle go odepchnęłam .
-Idz już i nie rozglądaj się za mną ... to nam utrudni odejście ... Leć już ... do zobaczenia Harry .. - mówiłam cała roztrzęsiona i rozpłakana ...
I odszedł .. lecz rozglądał się i zatrzymał . - Lecisz już ! Idz tam ! - krzyknęłam . Pomachał bezsilnie i poszedł dalej . Za szklaną szybą zauważyłam pełno paparazzi . Ubrałam okulary , aby zakryć napuchnięte , smutne i zapłakane oczy . Wyszłam , nie zwracając uwagi na nic poszłam do auta i pojechałam do domu . Zobaczyłam jak moja mama bawi się z Mayą . - Elo mama . -pierdolnęłam sztuczny śmiech i wzięłam Mayę na ręce . - Coś ona dzisiaj jakaś niewyrazna .. - mama jak zwykle marudziła . - Ja też jestem taka . To przez dzisiejszy dzień ... Kurwa . - fuknęłam i pocałowałam córeczkę. - Nie przeklinaj . Dobra ja lecę kochanie . Do zobaczenia . - powiedziała i wyszła. Ale ignorantka , zawsze taka była ... pieniądze w łapę i nie żal się mi ... chyba motto mej mamusi . Ja zawsze potrzebowałam tej czułości .. I poczułam od Hazzy ... no ale przecież ją straciłam ...

3 miesiące pozniej .... Urodziny Mayi .. zmiana planów . Siedzę teraz w samolocie ...z Mayą .. hmm , tak .. mieliśmy spędzić ten wyjątkowy dzien w zaciszu domu .. ja , Maya i Hazza . Ale muszę teraz do niego lecieć . To pierwszy raz kiedy się spotkamy od jego wyjazdu . Przyjechaliśmy do hotelu . Weszłyśmy do hotelowego pokoju .. zapaliłyśmy światło . - Niespodzianka ! - cały zespół i ekipa zaczęła śpiewać "Happy Birthday" Posadziłam Mayę na ziemi .. - Jejku ...ona chodzi ! - był wzruszony . Był jakiś inny . Aż chciałam powiedzieć "helloł człowieku ja też tu jestem " ale nie robiłam afery . Pocałował mnie w policzek i odszedł z Mayą pochwalić sie córką . Ej człowieku ? A ja kim jestem dla ciebie ? Zrobiłam poker fejsa . I Poszłam do bufetu . Nagle zobaczyłam ... Daianę ??!!! O.o Omg . Zakryłam twarz , żeby mnie nie zauważyła . Poszłam szybko do Hazzy wyjaśnić tą całą sprawę ..
-Harry , co ona tu robi ?
-Kto?
-Daiana , a kto inny ? Oszalałeś ?! Jak możesz się z nią zadawać ?
-Daj spokój ! Ona się zmieniła , naprawdę . Nie martw się .
- Jak mam się nie martwić ? Ona jest psychiczna !
- Muszę iść . Zostawiłem ją z Mayą .
-Że co kurwa ? - krzyknęłam .. nagle wszyscy na mnie spojrzeli spojrzałam na niego groznie . I pobiegłam po córkę . Ale jedno pytanko : Co się stało z Hazzą ?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz